Przedpremierowo: Przebudziłam się na nowo, czyli "Przebudzenie Morfeusza"



Autor: K. N. Haner
Liczba stron: 524
Wydawnictwo: EditioRed 

Ponowne losy Cassandry i Adama - czy tym razem los im sprzyja? Czy znów pokrzyżują się ich plany? 

Mówi się, że życie to nie bajka, ale czy na pewno? W przypadku tych bohaterów to akurat absolutna prawda. Według mnie los od początku do końca nie był dla nich łaskawy i niestety bardzo to widać. 

Szczerze powiedziawszy jest to najlepsza część z całej trylogii, gdyż przeżywamy tu najwięcej emocji. Przy niektórych bohaterach czujemy smutek, nienawiść i pożądanie, a także zemstę, ale przy innych jest wręcz odwrotnie, czyli śmiech szczęście. Jednak cały ten emocjonalny kalejdoskop idealnie się dopasowuje, co daje pozytywne wrażenie. 
Jednak w całym tym pozytywie znalazłam minus, a mianowicie mam na myśli zakończenie. Do tego momentu nasuwa mi się tylko jedno pytanie - "dlaczego?". Dlaczego to tak zostało zakończone? Jak dla mnie jest to niewystarczający koniec, gdyż nie wyjaśnił mi do końca losów bohaterów. 
Podsumowując pomimo tego jednego minusa książkę polecam wszystkim, gdyż każdy powinien poznać mroczny świat tej powieści. 

Całą historię ujmę tak: 
"Po każdym śnie czy koszmarze przychodzi przebudzenie, które przynosi nocne uwolnienie, bo przecież po każdej burzy wychodzi słońce a z nim nowy dzień, który może być nowym początkiem." 

Moja ocena: 9/10

Za książkę dziękuję Helion i Editiored. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Walka jest nie tylko w klatce, ale również w życiu, czyli przedpremierowe "MMA Fighter. Walka"

Miłość może mieć twoje imię, czyli "Until November"

Jestem jednym wielkim żywiołem, czyli "Łowca czterech żywiołów"