PRZEDPREMIEROWO: Życie realne czy internetowe? - czyli "Milion odsłon Tash"

 
Autor: Kathryn Ormsbee
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Moondrive - Otwarte
Premiera: 17.08.2017

Tash to nastolatka, a zarazem początkująca vlogerka, która ma zamiłowanie inne niż jej rówieśnicy. Razem z przyjaciółmi tworzy nietuzinkowy projekt - tylko czy to przetrwa? Czy poradzi sobie z konsekwencjami tego, co się wydarzy? Czy się odnajdzie? 

"Milion odsłon Tash" to historia inna od wszystkich poznanych mi do tej pory. 
Według mnie jest to książka powalająca, gdyż opowiada o rzadko poruszanym temacie, a mianowicie o vlogowaniu i blogowaniu. Ujmuje ona perfekcyjnie jak trudny jest to świat oraz jak wiele trudności każdy z nas, blogerów musi pokonać. Bardzo dobrze pokazane jest jak nasza mała społeczność internetowa musi poświęcić swojego czasu i swoich spraw, by utrzymać swój kanał czy też blog. Każdy obserwator myśli, że to coś prostego, jednak gdy sięgnie po wyżej wymienioną książkę zrozumie jak wiele nas to wszystko kosztuje. 
Jak dla mnie autorka szczerze ukazała, że życie w blogo- czy blogosferze nie jest proste i idealne, a wręcz przeciwnie - trudne i kręte. Ukazano tu jak takie życie potrafi pochłonąć nas do reszty, kosztem bliskich nas osób. Jednak tak jak Tash, tak każdy z nas powinien się zastanowić i obudzić by nie stracić cennego czasu z bliskimi, gdyż blog z nami zostanie na zawsze a oni mogą w każdej chwili odejść. 
W książce tej odczuwamy wszystko od radości po ból i złość. Pomimo tych emocji najbardziej ujmujące jest tutaj rzadko spotykana w dzisiejszych czasach "aseksualność". Ta przypadłość zwaliła mnie z nóg i pokazała, że w moim otoczeniu też mogą być takie osoby i dlatego też trzeba ich wspierać a nie odrzucać.


"Prawdziwe życie polega na drobnych zmianach."


Podsumowując "Milion odsłon Tash" to książka przeznaczona głównie dla nastolatków, aczkolwiek powinien po nią sięgnąć każdy kto chce poznać blogosferę oraz rzadko spotykaną przypadłość. Dlatego też książkę polecam wszystkim czytelnikom, bez względu na wiek czy też pasje, ponieważ każdy z was wyniesie z niej coś wartościowego, a nawet moralnego. 
Gorąco polecam tą pozycję, gdyż moim zdaniem naprawdę warto po nią sięgnąć. 

Moja ocena: 9/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Otwarte. 





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Miłość może mieć twoje imię, czyli "Until November"

Walka jest nie tylko w klatce, ale również w życiu, czyli przedpremierowe "MMA Fighter. Walka"

Moje imię to twoja modlitwa, czyli "Uwikłani.Chandler"